środa, 26 grudnia 2007

O młodzieńcu szukającym Kościoła (Na podstawie Mk10,17-22)

A gdy się wybierał w drogę, przybiegł ktoś, upadł przed nim na kolana i zapytał go:
- Nauczycielu dobry! Co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny?
A ksiądz odrzekł:
- Czemu mię nazywasz dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. Znasz przykazania współczesnego chrześcijaństwa: Bądź delikatny, uśmiechaj się, bądź uprzejmy, nie rób nikomu przykrości, zaniechaj walki o swoje, bądź kompromisowy, nie rywalizuj z innymi...
A on mu odpowiedział:
- Nauczycielu, tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej.
Wtedy ksiądz spojrzał nań z miłością i rzekł mu: Jednego ci brak;
- Idź, porzuć całe męstwo jakie masz, po czym stań się zniewieściały niczym kobieta.
A ten na to słowo sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał jeszcze trochę męstwa w sobie.

poniedziałek, 24 grudnia 2007

Ergo Proxy

"Poznanie prawdy nie przynosi szczęścia. Zadziwiające, że zrozumienie takiego faktu, zajęło mi tak wiele czasu. Na tym polega moja słabość."
- Re-l


"Wiedza o pewnch sprawach do duży ciężar."
- Dedal

wtorek, 18 grudnia 2007

Matriarchat a współczesność

"Odgrywały one [kobiety - przypis mój] również ważną rolę w strukturach matriarchalnych. Struktury te pojawiły się pod wpływem trudności w ustalaniu ojcostwa w warunkach swobody seksualnej, gdy kobiety współżyły z kilkoma mężczyznami. Wtedy pewna była przynajmniej matka. Pewność ta przesądzała o ich wysokiej randze w owych strukturach, od nich bowiem wywodziło się możliwe do ustalenia potomstwo tworzące ród, a potem również szczep i plemię."*

* Borowski H., Zarys Etyki, Lublin 1990, s. 49.

Komentarz wieczorem.

sobota, 15 grudnia 2007

Aragorn

Nie każde złoto jasno błyszczy
Nie każdy błądzi kto wędruje
Nie każdą siłę starość zniszczy
Korzeni w głębi lód nie skuje

Z popiołów strzelą znów ogniska
A mrok rozświetlą błyskawice
Złamany miecz swą moc odzyska
Król tułacz wróci na stolicę

J.R.R. Tolkien

czwartek, 13 grudnia 2007

Ku pamięci...



USTKA, ZAPOMNIANE TAJEMNICE

Pamięci Andrzeja Nogaja

Był po stronie pokoju
dla drzew i ptaków, dla wiatru,
dla miłości bliźniego i siebie
w szkle kolorowego słońca.

Młodość swą zaznaczył
w Powstaniu Warszawskim –
przeżył – uniknął kuli
od niemieckiego karabinu.
Podziękował Panu Bogu za to.

Zapomniał tylko o ubecji;
dopadli go w nagonce
jak zranionego zwierza.
- Zginął tak dziwnie
wyrzucony z auta...

Poległ młody żołnierz miasta.


Zygmunt Jan Prusiński


czwartek, 15 listopada 2007

Kowal



Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ja na twarde, stalowe kowadło.

Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.

Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem;
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
W pył cie rozbiją pięści mej gromy potworne!

Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.

Leopold Staff

--------------------------------------------------------------------------------

Gdy słuchałem sobie dziś Zbroję Kaczmarskiego od razu przypomniał mi się ten wiersz, przed wielu laty przerabiany na polskim w liceum. Na początku XX wieku był on przełomem wobec depresji i pesmizmu modernizmu. Jakkolwiek pisane pod wpływem filozofii Fryderyka Nietzschego, to jednak w interpretacji pozbawionej antychrześcijańskiej wymowy. Robi wrażenie.

Zbroja


Jacek Kaczmarski - Zbroja

Dałeś mi Panie zbroję
Dawny kuł płatnerz ją
W wielu pogięta bojach
Wielu ochrzczona krwią
W wykutej dla giganta
Potykam się co krok
Bo jak sumienia szantaż
Uciska lewy bok

Lecz choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To przecież w końcu ważna rzecz
Zbroja

Magicznych na niej rytów
Dziś nie odczyta nikt
Ale wykuta z mitów
I wieczna jest jak mit
Do ciała mi przywarła
Przeszkadza żyć i spać
A tłum się cieszy z karła
Co chce giganta grać

Lecz choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To przecież w końcu ważna rzecz
Zbroja

A taka w niej powaga
Dawno zaschniętej krwi
Że czuję jak wymaga
I każe rosnąć mi
Być może nadaremnie
Lecz stanę w niej za stu
Zdejmij ją Panie ze mnie
Jeśli umrę podczas snu

Bo choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To przecież życia warta rzecz
Zbroja

Wrzasnęli hasło wojna
Zbudzili hufce hord
Zgwałcona noc spokojna
Ogląda pierwszy mord
Goreją świeże rany
Hańbiona płonie twarz
Lecz nam do obrony dany
Pamięci pancerz nasz

Więc choć za ciosem pada cios
I wróg posiłki śle w konwojach
Nas przed upadkiem chroni wciąż
Zbroja

Wywlekli pudła z blachy
Natkali kul do luf
I straszą sami w strachu
Strzelają do ciał i słów
Zabrońcie żyć wystrzałem
Niech zatryumfuje gwałt
Nad każdym wzejdzie ciałem
Pamięci żywej kształt

Choć słońce skrył bojowy gaz
I żołdak pławi się w rozbojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja

Wytresowali świnie
Kupili sobie psy
I w pustych słów świątyni
Stawiają ołtarz krwi
Zawodzi przed bałwanem
Półślepy kapłan łgarz
I każdym nowym zdaniem
Hartuje pancerz nasz

Choć krwią zachłysnął się nasz czas
Choć myśli toną w paranojach
Jak zawsze chronić będzie nas
Zbroja

Jacek Kaczmarski
17.3.1982